Ciężko jest być gwiazdą…

Kiedy rodzi się mały człowiek, rodzicom najczęściej cały świat wywraca się do góry nogami.
Małżonek, na przykład, zdradza książkowe objawy pieluszkowego zapalenia mózgu… ;)
A Marjannie hormony szaleją i jest absolutnie w Córce Młodszej zakochana.
Doszła więc do jedynego słusznego wniosku, że TAKIE CUDO trzeba na zdjęciach uwiecznić, bo za chwilę urośnie, zacznie pyskować i nie będzie już śliczne i słodkie ;)
Czyli – misja Sesja Noworodkowa.
Żeby nie było zbyt prosto, zajęła się tym Marjanna w ostatniej chwili.
Córka skończyła już 2 tygodnie więc czasu było mało – sesję taką wykonuje się do 3 tygodnia życia, kiedy maluszek jeszcze głównie je i śpi, i pamięta jak się zwinąć w uroczą kuleczkę :)
A o ile łatwiej byłoby poszukać fotografa jeszcze w ciąży, prawda?

Ktoś może zapytać dlaczego wybranie odpowiedniej osoby jest takie ważne.
Marjanna już spieszy z wyjaśnieniem – bo dziecko to skarb największy.
A nowo narodzone dziecko to skarb wyjątkowo delikatny.
Sama umiejętność robienia zdjęć to nie wszystko, trzeba jeszcze wiedzieć jak z takim maluchem pracować.
Na szczęście Marjanna ma Was, swoich czytelników, którzy nie raz już służyli dobrą radą.
I tak właśnie poznała dwie niezwykłe kobiety z FotoSister, matkę i córkę.
I miała wyjątkową przyjemność uczestniczyć w cudownej sesji zdjęciowej.
Ale od początku…

Zaczęło się wszystko od rozmowy.
Bo – choć może wydać się to dziwne – Marjanna czasem odrywa się od komputera i rozmawia z innymi ludźmi.
Bywa, że nawet na żywo ;)
Do rzeczy.
Zadzwoniła Marjanna do Agnieszki z FotoSister omówić kwestie związane z sesją.
Dostała mnóstwo dobrych rad i wskazówek, i została pouczona, że gdyby cokolwiek się działo ma natychmiast dać znać.
No i dieta…
Bo noworodek z problemami gastrycznymi raczej jest mało chętny do współpracy.
Z bólem serca zrezygnowała więc Marjanna z kebaba na kolację ;)
A w aucie, mimo że w drogę musiała wyjechać w środku nocy niemal, nawet nie powąchała Małżonkowego energy drinka…
Taka dzielna była!

Studio FotoSister mieści się w Gliwicach, jakieś 350km od Warszawy.
Marjannę bardzo cieszyła perspektywa 4 godzin w aucie z Potomstwem, ale czego się nie robi dla sławy ;)
Zacisnęła więc zęby, zaparzyła meliskę w termosie i spakowała do walizki żelazko.
Bo kto widział jechać gdziekolwiek bez żelazka? ;)
Okazało się, że wiedziała co robi, bo ledwo zajechali na miejsce – Córka Młodsza matkę obrzygała.
– Ha, dobrze że spakowałam dodatkową spódnicę – Marjanna była bardzo z siebie zadowolona.
Trochę jej mina zrzedła kiedy Córka zaczęła na nią sikać
– No ale majtek na zmianę to już nie mam…
Na szczęście bielizna nie ucierpiała.
A Córka po zrzuceniu zbędnego balastu, była gotowa do sesji.

foto by Marjanna B. foto by Marjanna B. foto by FotoSister

Agnieszka i jej córka, Ania, okazały się być fantastycznymi osobami.
I jakie do tego cierpliwe…
Nawet Małżonek w końcu się wyluzował i odkrył w sobie talent do modelingu ;)
A Córka Młodsza miała jak w bajce!
Szczególnie kiedy Potomstwo poszło na dłuuugi spacer…
W ciszy i spokoju, spała sobie bezpiecznie w kolejnych miskach i koszach.
Bo warunki w studio FotoSister były do spania idealne – odpowiednia temperatura, nawilżacz powietrza i dźwięk bijącego serca.
No i fotograf reagujący na każde skrzywienie twarzy małej modelki.
Marjanna sama by chciała być tak zaopiekowana :)

foto by Marjanna B. foto by Marjanna B.foto by FotoSister

Efektem sesji są przepiękne zdjęcia.
A że nie każdy się urodził, żeby stać przed aparatem, to na Marjannę się nie napatrzycie ;)

foto by FotoSister foto by FotoSister foto by FotoSisterfoto by FotoSister

Z tego miejsca Marjanna pragnie wszystkim zastanawiającym się nad sesją noworodkową polecić studio FotoSister.
Nie tylko dla efektu, ale również atmosfery w trakcie sesji.
Bez wahania można oddać małego człowieka w ręce Agnieszki i Ani :)

foto by FotoSister

Więcej zdjęć już niebawem!
Marjanna zachęca do śledzenia profilu FotoSister na Facebooku i Instagramie.

P.S. Marjanna oczekuje jeszcze na zdjęcie niespodziankę, bo gdzieś pod Częstochową dostała fleszem po oczach ;)


46 myśli nt. „Ciężko jest być gwiazdą…”

  1. I jeszcze to z mama i to na dloniach…. ahhhh cudnosci! Pozdrawiam!

  2. tam pod tą Częstochową to prawie każdy po oczach dostaje, także ten… a tak w ogóle to zdjęcia niespodzianki już nie przychodzą pocztą do domu tylko od razu wezwanie do zapłaty ;)

  3. Przepiękne zdjęcia, mała modelka to małe cudo. A mój mąż też tu sobie ostatnio zrobił zdjęcie radarem, a mieszkamy w Częstochowie.

  4. marianka ,dzieci to ci cudne wychodza ;) tak wiem ,wiem cudne dopoki buzi nie otworza… ;)

  5. Marjanna, nie pieprz, wyszlas na zdjeciu fantastycznie :) Jak se kiedys zrobimy trzecie dziecko, to dla takiego efektu przyjedziemy nawet do Gliwic – super sesja!

  6. Zara wygląda na przestraszoną na wspólnym zdjęciu. A zdjęcia śliczne!

  7. A jakie są objawy pieluszkowego zapalenia mózgu?;) hahaha.
    Zdjęcia są cudowne,zawsze mnie zastanawiało jak oni to robią ,że maluszki śpią w tych koszyczkach:).
    Mam nadzieję,że zdjęcie niespodzianka nie będzie zbyt drogie :))

    1. Jakie są objawy? Bywa niezwykle irytujący w swoim zaangażowaniu w opiekę nad Córką Młodszą ;)
      A spanie załatwia się podłączeniem pod pierś ;) dlatego tak ważne, żeby sesję robić jak najwcześniej, kiedy dziecko po najedzeniu spokojnie zasypia. No i ogromna tu zasługa fotografek – były niezwykle delikatne i cierpliwe, myślę że z własnym maleństwem nie obchodziłby się lepiej :)

  8. Małgorzata – ona nie przestraszona,m tylko ma taki wiecznie zdziwiony wyraz twarzy ;) Chociaż podejrzewam, że w tak bezpośrednim sąsiedztwie Potomstwa ja również wyglądam jakbym chciała uciec :P

  9. Weszłam po raz pierwszy i sie zakochałam w Marjannie :D No może bardziej w jej blogu i w tym jak opisuje to wszystko :) Dodam że Marjanna ma cudne dzieci..!! Buziakii :)

  10. Marjanka, cudnosci. Sesja swietna, szkoda, ze Gliwice tak daleko…. a mam rodzinke tam ;)
    Tez chcemy sobie jakas fajna sesje zrobic z nasza trojca niebawem – jak juz sie wykluje, dzis termin mija, jakby co ;)

  11. Pingback: Zara | Foto Sister
  12. Widze, ze CM na jednym ze zdjec ma inny kolor skory na pupie. Moj syn tez tak ma, jak pierwszy raz to zobaczylam to sie przerazilam i myslalam, ze to od lezenia, bo to jakis taki sinawy kolor ;) Corka starsza tez tak ma?

    1. Miała, z czasem zeszło.
      To są plamy mongolskie, całkiem częste u dzieci z afrykańskimi genami.
      Absolutnie niegroźne, nie ma się czym przejmować :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadomienia o nowych komentarzach: