Granice wytrzymałości

– A wy to z GPSem będziecie do mnie jechać? – zapytała Marjanna Matkę Sanepid na dzień przed wyjazdem – Bo tu droga cała rozkopana, ulice pozamykane… Żebyście się nie zgubili…
GPSa nie mieli, Google-map nie chciało się otworzyć, więc za nawigację robiła Marjanna, trzymając telefon jednym ramieniem i karmiąc przy okazji Córkę Młodszą.
Taka wielozadaniowa jest!
A w kuchni Syn kończył w tym czasie za matkę posypkę do ciasta.
MS początkowo upierała się, że to się nazywa kruszonka… ale tylko do momentu, jak Marjanna wyjęła ciasto z piekarnika…
– Wiesz, wyszło ci coś jak owocowe crumble – zauważyła uprzejmie Matka
– Tak??? A miało być drożdżowe z jagodami…
Bo Marjanna, jak na kuchennego debila przystało, nawet ciasto drożdżowe potrafi zepsuć ;)

– Zobacz, jestem u ciebie już kilkanaście minut i jeszcze nie poprosiłam o hasło do WiFi… – powiedziała w pewnej chwili MS
– A masz już objawy odstawienia? – zaniepokoiła się na to Marjanna
OB natomiast wtrącił:
– A mógłbym ja to hasło dostać?

OB to w ogóle łatwo tutaj nie ma…
Poziom sarkazmu przekracza wszelkie normy bezpieczeństwa.
– Ty to jesteś gorsza niż moja żona! – wymruczał w końcu pod nosem
Marjanna autentycznie się zdziwiła:
– Niemożliwe!!! Nikt nie jest gorszy od twojej żony…
Nie ma się co dziwić, że OB woli później cały czas przez telefon rozmawiać ;)


8 myśli nt. „Granice wytrzymałości”

    1. Ja tam lubię ten dreszczyk emocji, gdy jadę do domu i nie wiem czy droga, którą wyjeżdżałam jest jeszcze otwarta, czy muszę szukać objazdu ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadomienia o nowych komentarzach: