Krótko i na temat

… czyli Syn u fryzjera.

– O jezu! MAMO!!! Ja muszę iść do fryzjera! – wrzasnął z samego rana Syn, którego ledwo było widać zza grzywki
Marjanna przyjrzała się mu krzytycznym okiem i odparła:
– Nooo…
Bo Syn faktycznie już nie wyglądał ;)

Cóż było więc robić…
Zaraz po śniadaniu, gdzieś koło 12:00, wraz z Potomstwem udała się na poszukiwanie salonu fryzjerskiego.
A musicie wiedzieć, że to nie małe wyzwanie, bo Marjanna ma teraz wiecznie pod górkę.
Na szczęscie fryzjer był tuż za rogiem ;)

Pół godziny później Syn siedział już na fotelu.
Mimo wcześniejszych napadów paniki, związanych z małą wiarą w swoje umiejętności komunikacyjne
( – Ale wytłumaczysz jak chcę być ścięty? Wytłumaczysz?!? Bo ja przecież nie umiem… Nie dam rady! Źle mnie obetną i CO BĘDZIE?!?)
okazało się, że całkiem sprawnie konwersował z panią fryzjerką.
Na koniec uprzejmie zapytał zdziwiony:
– A włosów to mi pani nie wysuszy?
Na wieść, że suszenie jest dodatkowo płatne (no dziwni są ci Anglicy…) rzucił:
– Pfff, to nie, dziękuję. W domu mam za darmo!

W drodze powrotnej Marjanna się zainteresowała:
– I jak, zadowolony jesteś?
Syn zadumał się przez chwilę:
– Nie jest źle… Ale trochę za krótko mnie obcięła.
Matka przyjrzała się grzywce pierworodnego i zauważyła:
– O, a tutaj to ci kiepsko wycięła. Krzywo trochę…
Syn westchnął ciężko i spojrzał na matkę z politowaniem:
– Mamo, oni w tym kraju budują krzywe domy… To czego można się spodziewać po fryzjerze?!?

Ten koleś daleko zajdzie!


8 myśli nt. „Krótko i na temat”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadomienia o nowych komentarzach: