Kto Marjannie szklankę wody na starość poda?

Wrócił Syn w poniedziałek po lekcjach do domu i zamknął się w swoim pokoju.
Gdy jakiś czas później w końcu przyczłapał do salonu, Marjanna krótko rzuciła:
– Lekcje odrobione?
– Taaak. – odparł Syn od niechcenia
– To masz tu Córkę Młodszą – powiedziała Marjanna, wręczając mu dziecko – Ja idę się ogarnąć.
I zniknęła w łazience.
Syn posadził Córkę przed telewizorem, a sam włączył sobie grę na tablecie.
Ale przynajmniej była cisza.

Pół godziny później Marjanna z ciężkim sercem wyszła z łazienki.
Chętnie posiedziałaby dłużej, ale zrobiło się gorąco ;)
– Wiesz mamo, ja chyba dziś nie pójdę na moje zajęcia plastyczne – mruknął Syn, stukając palcem w ekran – muszę się przecież dzieckiem zajmować…
Marjanna spojrzała na Córkę Młodszą, która znudzona zaczęła już postękiwać w leżaczku:
– Nie ma problemu! – powiedziała do Syna z uśmiechem i… zabrała mu tablet.
Spakowanie przyborów plastycznych i opuszczenie mieszkania jeszcze nigdy nie zajęły Synowi tak niewiele czasu ;)

Na szczęście ma Marjanna jeszcze Córkę Starszą, która wykrada siostrę rano z łóżka matki, szepcząc jej do ucha:
– Chodź Córko Młodsza, mamusia chce jeszcze pospać… Pooglądamy sobie razem bajki.
O swoją starość może być Marjanna spokojna.
Choć… jak będzie mieć tablet na wymianę, to i Syn się nią pewnie zainteresuje ;)


9 myśli nt. „Kto Marjannie szklankę wody na starość poda?”