Marjanna to ma perspektywy…

Odpowiadając na Wasze posty i wiadomości wyrażające zaniepokojenie czy u Marjanny wszystko dobrze, Marjanna pragnie uspokoić, że wszyscy żyją.
Jeszcze…

Córka Młodsza chora, kaszle jak stary gruźlik i co zaśnie, to się przez ten kaszel wybudza.
Do tego dalej ma depresje i jak tylko zerwie się rano z łóżka to woła ‚daddy! daddy!’.
I cały czas wisi na matce…

Córka Starsza ledwo skończyła kurację antybiotykiem i… znów zaczęła kaszleć.
Marjanna zastanawia się czy leczyć dalej, czy już dobić ;)
Tym bardziej, że dalej wyje z byle powodu.

Syn na huśtawki nastrojów, których nie powstydziłaby się nawet ciężarna.
W jednej chwili wrzeszczy Marjannie, że może się wyprowadzić (Marjanna, nie Syn…) i powinna pytać o zgodę zanim sobie soku naleje, a w drugiej tuli się do matki, mamrocząc jak bardzo ją kocha.
Talerze jeszcze nie latały, choć Marjanna ostatnio miała ochotę rzucić w niego książką.
Albo widelcem…

Do tego właśnie idą święta, i w perspektywie tydzień w domu z Potomstwem.
I tak się Marjannie przypomniała rozmowa z Bratem, kiedy – w trakcie ostatniego wypadu do Poznania – poszli wszyscy razem do restauracji.
Syn jak zwykle rozpoczął wywód o niczym, Córka Starsza skakała na swoim krześle i cały czas coś mruczała, Córka Młodsza radośnie pokrzykiwała.
– Jak ty z nimi sama wytrzymujesz? – zapytał marjankowy Brat, patrząc z przerażeniem na tę wesołą gromadkę.
Marjanna uśmiechnęła się lekko i odparła:
– Nie jest tak źle… – po czym dodała – Dużo wina załatwia sprawę!


16 myśli nt. „Marjanna to ma perspektywy…”