Mocne wejście

Pierwszy dzień w nowej szkole to zawsze ogromne wyzwanie.
Tym bardziej, gdy jest to szkoła w nowym kraju, którego język wprawdzie się zna, ale nie perfekcyjnie.
Dlatego Potomstwo Starsze, zaczynając swą edukacyjną przygodę w Anglii było trochę… wystraszone.
No, Córka Starsza miała oczy na pół twarzy, gdy w końcu stanęła przed swoją nauczycielką, a Syn… twierdził że nic nie rozumie. ;)
– Nic tam, jakoś sobie poradzą – pomyślała Marjanna i spokojnie udała się do domu, zostawiając 2/3 swoich dzieci o 9 rano w szkole.

Równo o 15:30 odebrała oboje z placówki.
– I jak było? – zapytała uprzejmie Syna
– Nieźle – odparł jej pierworodny – Wiesz… moi nowi koledzy i koleżanki z klasy będą mogli na mnie głosować. Bo się zgłosiłem!
– Oooo! – zainteresowała się Marjanna – Ale zgłosiłeś na co?
Syn westchnął, niezadowolony widocznie taką dociekliwością matki:
– Oj no, nie zrozumiałem do końca o co chodzi. Ale się zgłosiłem! I teraz mogą na mnie głosować…

No więc Marjanna podejrzewa, że tym sposobem Syn kandyduje na przewodniczącego klasy, czy coś w tym rodzaju ;)
Umie chłopak zrobić wrażenie na wejściu!


30 myśli nt. „Mocne wejście”