O tym jak Małżonek został specjalistą od monitorowania przebiegu porodu

Marjanna urodziła.
Mogliście coś słyszeć na ten temat, bo Matka Sanepid dała się ponieść emocjom i zrobiła u siebie na fanpejdżu relację niemal life.
Tylko kamery nad głową Marjanny brakowało ;)
No ale z kamerą czy bez, 28 lipca 2016 o 19:30 na obcej ziemi świat powitała Czwórka.
Do ostatniej niemal chwili bezimienna, bo Marjanna z Małżonkiem imię jej wymyślili dokładnie dzień wcześniej.
I, jakoś tak wyszło, że do tego porodu to się Marjanna ze wszystkim tak na ostatnią chwilę wyrabiała…
Tym bardziej, że rodzić planowała dopiero na początku sierpnia.
Czwórka jednak miała inne zdanie, a to jednak ona była pilotem tej wycieczki.

No ale do rzeczy…
Ostatnie tygodnie ciąży były dla Marjanny trochę… intensywne.
Na wizycie u położnej wyszło z pomiarów, że wysokość dna macicy nie zmieniła się w ciągu ostatnich tygodni, co wskazywać mogło że dziecko nie rośnie.
W trybie pilnym umówiono więc kontrolne USG (których Marjanna w tej ciąży miała w sumie 6 – SZEŚĆ!!! – a kobiety tak narzekają na prowadzenie ciąży w UK), które wykazało że Czwórka wprawdzie urosła, ale ten wzrost gwałtownie zwolnił.
Więc trzeba rozważyć wywołanie porodu.
Marjanna, jak słyszy ‚indukcja’ to jej się wszystko jeży (Córka Starsza była indukowana z powodu tachykardii, Młodszą też chcieli wywoływać przez matki nadciśnienie, ale się Marjanna nie zgodziła) i ma na ten temat dość stanowczą opinię.
Jeszcze w drodze do domu wyłożyła Małżonkowi swoje argumenty dlaczego woli czekać.
I czekała.
W poniedziałek konsultant znów nalegał na wywołanie porodu ‚bo dziecko może nie być szczęśliwe’, już chciał umawiać termin, ale Marjanna – argumentując, że przecież wyniki kolejnego skanu są absolutnie w normie (przepływy, ilość wód, stan łożyska) – dalej stanowczo odmawiała.
Małżonek zasugerował kolejną kontrolę w niedługim czasie.
I tak Marjannę umówiono na KTG w dniu wyliczonego terminu porodu.
Jako, że w nocy z wtorku na środę pojawiły się nagle skurcze przepowiadające (których całą ciążę Marjanna w ogóle nie miała), to się w końcu zmobilizowała i spakowała graty do szpitala.
W reklamówkę z Biedronki ;)
Tym razem stanowczo zaprotestował Małżonek i wyciągnął z szafy małą torbę.
Potomstwo Starsze, widząc pakującą się matkę, zapytało co się dzieje.
– Mam dosyć waszego darcia mord co chwilę i się wyprowadzam – rzuciła Marjanna i wróciła do przerwanego zajęcia
W odpowiedzi Córka Starsza wybiegła z sypialni rodziców krzycząc – NIEEEEE!!!
a Syn tylko zapytał:
– A będę móg sobie wziąć Twój komputer jak cię nie będzie?
Marjanna zawsze wiedziała, że może na niego liczyć ;)

W czwartek od rana już było niemal pewne, że to jest TEN dzień.
Marjanna wyraźnie czuła nieprzyjemne bóle idące prosto z krzyża (na szczęście jeszcze niezbyt częste), pojawiło się też kilka innych symptomów zbliżającego się porodu.
Małżonek kilka razy dopytywał, czy oby na pewno może jechać na spotkanie w banku i czy nie trzeba się wcześniej wybrać do szpitala.
Pojechali ostatecznie zgodnie z planem na 14:00.
No, na 14:30, bo się nie wyrobili ;)
Pod KTG Marjannę podłączyli gdy miała już regularne skurcze co 10 minut.
Małżonek siedział obok i przyglądał się maszynie.
– Wiesz jak to działa? – zapytała go Marjanna
Nie wiedział, więc jak na dobrą żonę przystało – wyjaśniła dokładnie.
I to był błąd, którego miała bardzo szybko zacząć żałować.
Najpierw okazało się, że skurcze wcale się nie piszą.
Małżonek uznał, że rejestrująca je pelota została założona niepoprawnie i… poprawił.
Pomogło ;)
No i się zaczęło!
– Oooo, skurcz masz. 48… 49… 50… Teraz zaczyna spadać. Skończył się… No i proszę! Kolejny idzie… Oooo, będzie mocniejszy od poprzedniego, dużo szybciej rośnie. Wiesz, jak tak dalej pójdzie do będziemy mieć 60!
Marjanna Małżonka kocha. Nawet bardzo. Bo jakby go nie kochała, to by niechybnie zabiła…

Między jednym skurczem a drugim Małżonek zapytał:
– To co robimy z Córką Młodszą?
Bo, jak na przygotowanych do porodu rodziców przystało, nie zorganizowali wcześniej nikogo do opieki nad dziećmi ;)
Ustalili, że jak położna potwierdzi że Marjanna w szpitalu zostaje, to ojciec pojedzie CM z przedszkola odebrać i podrzuci do jakiejś znajomej.
Znajomą trzeba jeszcze było znaleźć ;)
Kilkanaście minut później położna przeprowadziła badanie oświadczając, że Marjanna zrobiła już sobie prawie 5-centymetrowe rozwarcie i zaraz zostanie odstawiona na salę porodową.
Marjanna tylko zapytała:
– Mam nadzieję, że nie jest za późno na znieczulenie???

Gdy weszli na salę porodową, Małżonek tylko mruknął:
– O wow, naprawdę na ciebie czekają…
Jednoosobowy, doskonale wyposażony pokój, położna i studentka ‚na wyłączność’, po chwili również piłka, wentylator (gorąco było strasznie) i dzbanek wody z lodem.
Marjanna wprawdzie wolałaby wódę z lodem, ale jako że jeszcze w drodze do części porodowej głośno domagała się morfiny, to już wzięła co dali ;)
Małżonek został oddelegowany do ogarnięcia dzieci, a Marjanna wskoczyła na piłkę i dostała w końcu upragniony zastrzyk.

I tu chyba przydałoby się kilka słów o porodzie w UK.
Marjanna rodziła w Polsce trzy razy.
W różnych szpitalach, w latach odpowiednio 2005, 2008 i 2014.
Śmiało może powiedzieć, że była świadkiem ogromnych zmian w podejściu do rodzącej – zmian na plus.
Widziała jak wiele zostało w tym temacie zrobione i że zmierzamy we właściwym kierunku.
Ale dopiero poród w Anglii uświadomił jej jak wiele jeszcze w tej kwestii pozostało do zrobienia.
Marjanna zdecydowanie preferuje model prowadzenia ciąży realizowany w UK.
Badanie ginekologiczne miała przeprowadzone raz (!!!) – tuż przed skierowaniem jej na salę porodową.
Czyli jednak da się urodzić dziecko bez zaglądania kobiecie co miesiąc między nogi…
W trakcie całego porodu czuła się doskonale zaopiekowana, czuła że jest partnerem do rozmowy i ma realny wpływ na to co się z nią (i później również z dzieckiem) dzieje.
Każdy zabieg, każde działanie było z nią konsultowane i PYTANO O ZGODĘ.
No i po prostu podano znieczulenie, kiedy o nie poprosiła.
Uprzedzono oczywiście o możliwych skutkach ubocznych, potwierdzono że jest ich świadoma i… podano.
Bo nikt od kobiety nie wymaga zgrywania bohaterki i zbędnego cierpienia (bo poród kurwa boli! tylko w Polsce jakieś pajace uznały że kobieta ten ból powinna znosić z pokorą…).
I Marjanna jest w 100% przekonana, że dzięki przyjęciu środków przeciwbólowych (najpierw zastrzyk z petydyny – w Polsce Dolargan – który pozwolił wytłumić bóle krzyżowe, później gaz na fazę partą) była w stanie bardziej świadomie kontrolować swoje skurcze, bardziej świadomie współpracować z położną i zdecydowanie lepiej przejść przez poród.
Czwórka urodziła się praktycznie sama, bez większego wysiłku ze strony matki, wyszła siłą samych skurczy partych, a druga faza porodu trwała dosłownie 4 minuty.
To był poród-bajka i Marjanna może Wam wszystkim tylko życzyć podobnego.
Można rodzić pięknie i praktycznie bez bólu.
Szkoda, że żeby to przeżyć trzeba było aż wyjechać z kraju…

Niestety, Małżonek całe szoł przegapił ;)
Zorganizował opiekę, dał dzieciom jeść (i sam też przy okazji coś przegryzł) i już, już miał wsiadać do samochodu, gdy zadzwoniła Marjanna:
– Już jest…
No i miał chłopak przeciąć córce pępowinę, a skończyło się na pierwszym samodzielnym ogarnięciu noworodka.
Wyczyścił (bo na dzień dobry Czwórka pokazała światu, że sra na to wszystko i zapaskudziła siebie i matkę), ubrał i wytulił.
A później zaczął dzwonić, robić zdjęcia i ogłaszać światu dobrą nowinę :)
I pobiegł kupić czapeczkę, bo Marjanna z domu nie wzięła a położna powiedziała że powinna być.
Od pierwszej chwili objawia typowe symptomy pieluszkowego zapalenia mózgu ;)
– Jesteś pewna, że możesz ją postawić koło tego grzejnika? On przecież zimny jest, jeszcze się zaziębi! Ale jak to wszystkie piżamki są na nią za duże? Robią w ogóle mniejsze? To ja pojadę i kupię zaraz…
I tak co chwilę.
Uroczy jest bardzo :)
Ojca w tym szaleństwie dzielnie wspiera Syn:
– Ale chyba nie zamierzasz moczyć jej tego pępuszka? No i uważaj, nie nalej jej wody w oczy. Włosy umyj, dokładnie! Widzisz ile ich ma, a pewnie sobie w nie narzygała sporo… Uważaj żeby jej się mydło do dupki nie dostało!!! Będzie ją szczypać!
A jak mu matka zwróciła uwagę, że chyba wie jak umyć dziecko, usłyszała:
– Ty to kąpiesz dzieci tylko jak są małe, a ja od lat myję siebie. Zdecydowanie mam większe doświadczenie!
Marjanna kiedyś mu walnie ;)

Ale fajnie jest!
Czwórka je, śpi i wydala.
Praktycznie nie płacze.
No, na bank mniej niż Córka Starsza ;)
Ale to akurat nie jest szczególnie trudne…

Tymczasem Marjanna wraca do sprzątania.
I pieczenia ciasta.

I jeszcze Wam pokaże zdjęcie z ciążowej sesji, ledwo dwa tygodnie temu.
Aż trudno uwierzyć, że tak niedawno Czwórka była jeszcze dzieckiem wewnętrznym :)

photo by Pockets Full of Memories
photo by Pockets Full of Memories

 

P.S. Przy okazji ma Marjanna mały apel do tych, co to im się nie podoba.
Na górze, w każdej przeglądarce jest taki magiczny X – wystarczy kliknąć i, jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki, problem zniknie. Naprawdę, nie ma co męczyć siebie. I Marjanny – swoimi komentarzami z dupy.
Tym bardziej, jeśli ktoś czuje potrzebę wylania z siebie żółci.
Marjanna bardzo swoje czytelniczki i czytelników ceni, i nie pozwoli żeby ktoś ich obrażał.
Tak samo jak nie pozwoli jeździć po sobie i swojej rodzinie.
To pierwszy i ostatni krok do bana.
Nawet ostrzeżeń nie będzie :)

Howgh!


89 myśli nt. „O tym jak Małżonek został specjalistą od monitorowania przebiegu porodu”

  1. Pół roku temu rodziłam w UK syna, (ciąża do 8mc prowadzona w pl) To mój trzeci poród. I choć dwa poprzednie poszły szybko i sprawnie to poród tutaj uświadomił mi jak cudownie można rodzić. Pytanie po porodzie „Czy życzy Pani sobie kąpiel?” sprawiło, że opadła mi szczęka, a lody waniliowe i szarlotka podane na deser sprawiły, że nie mogłam tej szczęki podnieść. A chyba najwspanialsze jest to, że Oni tu serio poród traktują jako „cud” a matkę jak Boginię. Pozdrawiam serdecznie i gratuluję Czwóreczki :)

    1. Dokładnie tak jak piszesz.
      Ja też nie narzekam na poprzednie porody, były ok.
      Ale to jak przebiegł ten ostatni, jak odnoszono się do mnie – to zupełnie inna sprawa. Również pozdrawiam i gratuluję syna :)

    1. Szczerze? Bo mnie to męczy. Co urodzę, to mi się wmawia kolejne dziecko. Kiedy następne/Czas na kolejne – no ludzie… Będę chciała to sobie zajdę w kolejną ciążę, albo i dziesięć. Ale to akurat moja (i Małżonka) decyzja, innym nic do tego.

    2. nie podlega dyskusji to, ze jest to Wasza sprawa, aczkolwiek wrogie nastawienie do tematu kolejnej ciąży nie jest potrzebne. nie pytałam ani nie sugerowalam przy żadnej innej tylko teraz i nie ma miejscu jest trochę, ze obrywam za innych. :)

    3. No ok. Jeżeli uważasz, że pisanie matce czwórki dzieci, która dopiero co urodziła że czas na kolejne to taki świetny żarcik, to faktycznie – nie mamy o czym dalej dyskutować…

    4. My mamy trójkę i już nie raz słyszałam : zabiezpieczajcie się, Po co Wam czwarte,a to nie te czasy by mniej więcej dzieci. Tylko nich moich dzieci nie wychowuje, nie karmi.A jak będę chciała i to drużynę piłkarską zrobię i nikogo to nie powinno obchodzić.
      Jeszcze raz gratulacje córeczki i niech się zdrowo chowa :*

    5. o Boże…jak można pisać kobiecie, która właśnie urodziła, że czas na następne, i jeszcze się obrażać za zwrócenie uwagi, że to nie jest śmieszne…?!? Doprawdy nie trzeba mieć fakultetu z biologii, by wiedzieć, że NIE – to n i e jest czas na piąte… ????????

  2. Ja to lajka w ciemno daje jak widze ze cos napisalas :P I wcale sie nie podlizuje ???? potwierdzam opinie o porodach w anglii, 2 zaliczylam, bylo git ???? I pisz, bo sie ucze od Ciebie jak dzieci chowac zeby nie zwariowac :P

  3. Wiedziałam, wiedziałam że pan mąż się chociaż trochę w lekarza pobawi – za dobrze mu szło przy CP żeby odpuścić …. Zapisz sobie w kajeciku bo nie wiem czy dożyję nastolectwa C3 – da wam po zaworach bardziej niż starsi razem wzięci – od narodzin sra na konwenanse :-P ….( mój stary też dostał pierdolca na punkcie potomka nr.4 ;-) )

  4. A i moja babcia ( bardzo mnie nie lubiła jak nastolatką byłam ) po zobaczeniu jak radzę sobie z dwoma stwierdziła – Oleńka ty powinnaś mieć conajmniej piątkę ….Mam czworo i kurde wciąż się boję bo babcia, trochę jak i ja – czarownicą była …

  5. Jak piszesz o tym znieczuleniu na życzenie… to mi się nie wiem co robi… chyba porodowe traumy nie mijają pomimo lat. Szkoda że u nas takie zadupie umysłowe.

  6. Odejdź kobieto…Na mnie nawet piguły nie działają ( nr.4 ) nogi zaciskam i kijem gonię …chociaż jakby kumulacja w totka padła to nie będę się bronić :-P

    1. Z innej beczki, to chcialam powiedziec, ze zazdroszcze okrutnie sily skurczow o ktorych napisalas ???? jak masz jeszcze to zerknij Na zdjecie ktore Ci kiedys wyslalam z porodowki I Na liczbe Na maszynerii ???? ;)

    2. Tam jest 3? Ale ty mialas skurcze i sie nie pisaly czy w ogole nie mialas? Bo jak mi te pelote zle polozna zalozyla to tez nic sie nie pisalo, dopiero jak Malzonek poprawil ;)

    3. Eee, 152 to nie jest odczyt akcji serca płodu? Skurcze są chyba w skali do 100. Przynajmniej tak to było w przypadku wszystkich maszyn z których korzystałam…

    4. Tak mi polozna wytlumaczyla, ze to skurcze, a od akcjii serca byla inna maszyneria.. Jak juz rodzilam to cyferki byly bliskie 200 wiec to chyba nie serducho.. Chyba nie pomieszalam, chociaz moj mozg nie dzialal wtedy totalnie ;) Podczas akcji oberwalam raczke od lozka ????

    5. Jednak moj mozg zle zarejestrowal Te cyferki, skonsultowalam ze sprawca zamieszania I Na tej maszynerii Na focie to jest serducho, jak mnie przewiezli do pokoju I podlaczyli do innej maszynerii to Na niej byly skurcze – mea culpa , ale moj nie maz mowi ze bylo powyzej 50 – ja nie pamietaaaam ????

    1. A, to spoko :)
      Ja realizuje nigeryjski model rodziny i angazuje bardzo starszych w domowe obowiazki i opieke nad mlodszymi :P
      Dzisiaj Syn wysprzatal wszystkie pokoje a Córka Młodszą zajmuje się Starsza. :D

  7. No Kochana bardzo Ci gratuluje! Jakoś przeoczyłam ciąże ale na finał sie załapałam, zaktualizowałam dane???? 3majcie sie cieplutko!!!Fantastyczna z Was rodzinka!

  8. Marjanno, nawet nie strasz, że nie będziesz już pisać. Ja bardzo lubię czytać Twoje wpisy, ostatnio rzadko pojawiające się, niestety :(
    Życzę Wam dużo zdrowia, dla całej piątki!

  9. Czekałam na tę relację,bo wiedziałam,że od Ciebie dowiem się prawdy ;-).Za skarby świata nie chciała bym się dowiedzieć o tym empirycznie :-D ,ale to jojczenie,że nie ma wizyt u gina,że kijowo w szpitalu bla bla bla a po cichu tak myślałam,że jednak cywilizowanie :-D

  10. gratulacje i podziwiam że ogarniasz całą Czwórkę bo napewno jest co robić ;) ps. miałam przyjemność być kiedyś na wizycie z koleżanką w ciąży w UK i faktycznie to inna bajka…u Nas niestety jeszcze daleko choć ja akurat miałam opłaconą Położną i dzięki Bogu…:) samych miłych chwil no i przespanych nocy

    1. No właśnie zasadnicza różnica jest taka, że w PL musisz zapłacić żeby być traktowanym tak jak tutaj jest w standardzie. I to jest bardzo smutne IMO.
      Rząd bawi się w rozdawnictwo pieniędzy, których nie ma zamiast zacząć pracować u podstaw i zapewnić kobitom godny poród. Bez zbędnego bólu.
      Jak rodziłam Córkę Młodszą usłyszałam, że znieczulenie dają tylko ze wskazań medycznych. No kurwa! To co, jak nie ból, jest wskazaniem do znieczulenia?!? To musiał wymyślić jakiś facet…

    2. swoje przeszlam bo spędziłam przeszło 2 tygodnie w szpitalu więc się naogladalam i odczułam …. Bogu dzięki za moją fantastyczna Położną … nasze standardy to wymęczyć kobietę aż padnie wtedy ew. cc po 30h taaa…

  11. Marjanno gratulacje pieknego Malucha :) masz racje w Polsce jeszcze wiele musi sie zmienic. Jak wspomne swoj porod to mam ciarki… :/ jeszcze raz gratulacje dla Ciebie i calej Rodzinki :)

    1. Ano i pisz koniecznie dla siebie (terapeutycznie ;) i dla nas swoich czytelnikow, bo naprawde lubie cie czytac. I z tego co ludzie pisza nie tylko ja :-)

  12. No zz tym znieczuleniem, to jazda… 3 lata temu miałam cesarkę, więc luzik, ale ta za parawanem jak wyła z bólu, to jej… PARACETAMOL dali i jakoś…nie pomogło :(

    1. Ja 2 lata temu miałam cc i jak zeszło znieczulenie, to mi zarzucili paracetamol dożylny, jak nieśmiało powiedziałam położnej, że to chyba słabo działa, uprzejmie mi odpowiedziała, że mi wierzy ale jej wolno podać tylko to, a lekarza akurat nie ma, no i żebym mu powiedziała jak go zobaczę, że chcę „coś mocniejszego”….

  13. Marjanno – ja aktualnie swoja własna angielska Czwórkę zaliczam. Po jednym polskim porodzie, lata temu, oraz po kolekcji opowiadań z gminy i rodziny mam dokładnie taka sama obserwacje: model angielski preferuję, za traktowanie mnie jak mleczna krowę do wydajania gotówki serdecznie podziękuję! :) Powodzenia! :D

  14. Cześć :)
    Śledzę Twojego bloga już od jakiegoś czasu, ale ujawniam się dopiero dziś. Piszę, bo przy Czwórce już nie wytrzymałam, no… wspaniałe masz Dzieciaki i widać od razu, że tworzycie świetną rodzinę. Sama jeszcze nie jestem mamą, ale chciałabym kiedyś mieć takie podejście, jak Ty – kochasz te Łobuzy do szaleństwa, ale masz zdrowy dystans! Dzieciaki rosną Ci zdrowe i kochane, ale samodzielne, otoczone opieką, ale nie mięczaki. Tak trzymaj. Cenię Cię też za to, że potrafisz wprost powiedzieć o tym, że czasem masz ochotę wystawić za drzwi wyłącznie z majtkami na zmianę ;)
    Teraz tak czytam ten mój komentarz… chyba muszę Cię ostrzec (choć może już jest za późno…), żebyś uważała, żeby się nie poślizgnąć na tej ilości wazeliny, którą Ci niechcący zaserwowałam ;p Ale co ja poradzę, że uwielbiam Twojego bloga… O, i Mulaty! Jejku, zawsze mi się niesamowicie podobały małe Murzyniątka i Mulaty! <3 Czekam na kolejne wpisy i fotki.
    Miłej niedzieli dla całej Waszej szóstki! :)

  15. Kocham <3 i czworke i pozostala 3 :) no i marianne oczywiscie. Mialam takie same spostrzezenia jesli o porod w uk chodzi ,bo number 2 to made in uk ;) , i najbardzej mi sie podobalo to pytanie o moja zgode ....na wszystko,czy zgadzam sie na studentke na badanie czy chce znieczulenie czy gas i wiele innych pytan :)

  16. Jako że ma dwa porodu za sobą jeden w Poznaniu z cudowną opieką okołoporodowa a drugi w W-wie w szpitalu św rodziny na Madalińskiego z równie dobrą a może i lepszą opieką to nie narzekam. Kwestia na jaki szpital i na jaką zmianę lekarzy i pielęgniarek się trafi….w wawie o wszystko pytali czy tak czy siak czy jeszcze inaczej sobie zycze… Nie krytykujcie kobiety całej służby zdrowia….. Pozdrawiam i zdrowia dla dzieci…..

  17. Fajnie, ze maz taki zaangazowany…. :) moj przy corce jedynej to stal jak z odbezpieczonym granatem i sie nie ruszal :) potem bylo lepiej ale pampersy spadaly z tylka jak zakladal, bo za lekko przypinal hahah. Zdrowka zycze dla was a w szczegolnosci dla ciebie matko tego spokoju psychicznego cobys na czerwonym pasku tvn nie wyladowala ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadomienia o nowych komentarzach: