O tym jak Syn zrobił coś dobrego ;)

Pogoda nie rozpieszcza, deszcz pada bez ostrzeżenia, a Marjanna została bez auta.
I bez folii przeciwdeszczowej do wózka, bo została w bagażniku.
A Córka Starsza do szkoły chodzić musi.
Syn też musi, oczywiście, ale on to się sam może odprowadzić.
Marjanna z samego rana rozważyła więc wszystkie możliwości i wręczyła Synowi jego roczny bilet na komunikację miejską za 99pln, oświadczając:
– Odwieziesz siostrę do szkoły.
Syn, z właściwym sobie zapałem i entuzjazmem, wyjęczał w odpowiedzi:
– O jeeeezuuuu!

Po południu poszła Marjanna Córkę Starszą ze szkoły odebrać.
Sama, bo z Córką Młodszą został w domu Syn.
– A wiesz mamo, że Syn to nie tylko zaczekał aż wyjdę z szatni, ale nawet zaprowadził mnie aż do świetlicy? Nie to co tata, który mnie zostawił jak tylko poszłam się przebrać…
Litościwie nic nie wspomniała o matce, która rano nawet z auta nie wysiada, tylko zostawia Córkę na parkingu pod szkołą ;)
Marjanna podejrzewa, że Syn to ten typ, co to dziewczynę po randce aż do łóżka będzie odprowadzał ;)

– Tylko strasznie marudził jak wysiedliśmy na złym przystanku. A mówiłam mu, że musimy jechać jeszcze jeden. – dodała po chwili Córka Starsza
– A ty co zrobiłaś jak on marudził? – zainteresowała się Marjanna
– No jak to co? Powtarzałam ‚A nie mówiłam?’ i on się denerwował jeszcze bardziej…
Złośliwa mała bestia!


6 myśli nt. „O tym jak Syn zrobił coś dobrego ;)”