Zdobędziemy cały świat!

A na początek Afrykę.

Małżonek tak bardzo stracił głowę dla swojego najmłodszego dziecka, że któregoś dnia oświadczył:
– Jak zacznie się samodzielnie przemieszczać do przodu, to na święta pojedziemy do Nigerii.
Więc Córka Młodsza wytrwale i systematycznie codziennie ćwiczyła na podłodze, stękając przy tym niemiłosiernie.
Ale w końcu załapała o co w tym chodzi i teraz pełza po całym salonie zostawiając za sobą mokry ślad.
A Małżonek słów na wiatr nie rzuca…

Więc teraz Marjanna biega po sklepach z obłędem w oczach kupując dla dzieci letnie obuwie i odzież.
I załatwia transport na lotnisko, spisuje listy rzeczy do zabrania i zastanawia się o czym jeszcze nie może zapomnieć.
Dwa tygodnie to w sumie niewiele na przygotowanie się do ponad miesięcznego wyjazdu z trójką dzieci…
Poza tym z pewnym takim przerażeniem myśli o ponad 16-godzinnej podróży.
Plan jest taki, że Potomstwu Starszemu zabukować miejsca w innej części samolotu niż sobie ;)
Chociaż Córka Starsza głośno protestuje i twierdzi, że tak nie można.
Fakt, Marjanna nie ma sumienia tak się nad innymi pasażerami znęcać!
Ale meliskę będą Syn z Córką aż do wyjazdu popijać.
Po trzy razy dziennie :)

A Marjanna pakuje w walizkę aparat, wiadro internetu i ma ogromną nadzieję, że tym razem nie będzie musiała chodzić do sąsiada, żeby wysuszyć włosy suszarką ;)
No to odliczamy!
Zostało 9 dni…


24 myśli nt. „Zdobędziemy cały świat!”