Bo w dzieci trzeba inwestować!

Syn jutro w szkole zaczyna zajęcia na basenie.
I będzie się uczył pływać.
Kurs intensywny, 3 razy w tygodniu.
– Fajnie – pomyślała Marjanna, bo sama, mimo wielu odbytych lekcji, najlepiej płynie w dół ;)
Nie zniechęciła jej nawet wizja wydania kolejnych funtów, bo – jak się okazało – kupione rok temu kąpielówki Syna nieszczęśliwie zaginęły gdzieś między powrotem z Afryki a wyprowadzką na wyspy.
No ale jest to inwestycja na przyszłość!
Niestety, Syn do tematu nastawiony był zdecydowanie mniej pozytywnie (prawda, że to zaskakujące? taki pozytywny koleś…)
– O matko, ja nie chce chodzić na basen. Po co mi to w ogóle??? Pójdę i się utopię! Przecież nie umiem pływać…
Marjanna, na początku, cierpliwie tłumaczyła, że po to pójdzie na basen żeby się pływać nauczyć.
W końcu nie wytrzymała:
– A utopisz się od razu w poniedziałek? Bo wiesz, jak mam ci na pół godziny kąpielówki kupować, to bez sensu. Równie dobrze możesz utopić się w gatkach…
Syn w odpowiedzi przestał jęczeć ;)
No, przestał na jakiś czas…
Nie dalej jak 5 minut temu, gdy Marjanna zarządziła pakowanie do szkoły, przypominając, że Syn musi spakować ręcznik i klapki, usłyszała:
– Wiesz, ja to się nawet cieszę, że będę miał te zajęcia na basenie. Nawet jak się zaraz utopię…
No kurwa! A Marjnna już kąpielówki kupiła.
Okularki, na szczęście, może później przejąć Córka. Są żółte ;)


11 myśli nt. „Bo w dzieci trzeba inwestować!”

  1. Jesień chuowa jest :/ depresyjna jakaś, wnerwiająca, szara, bura i nijaka. Już wolę jak mi w zimie dupa marznie :P
    przynajmniej jaśniej od śniegu (spadnie w tym roku , prawda?)

  2. Zachowaj rachunek i metke/ no ten kartonik :) od kapielowek – idziesz do sklepu i mowisz, ze sie rozmyslilas/sa za male/za duze/Syn sie utopil – przyjma spowrotem i oddadza kase bez zajakniecia :D Co do pogody – od jakis 3-4 lat pogoda na wyspach jest coraz znosniejsza i w tym roku jesien jest wyjatkowo pogodna i sucha, ale juz sie zaczynaja mgly i pewnie niedlugo zacznie wiac, wiec bedzie fajnie lol

  3. Chyba po raz pierwszy od dłuższego czasu syn taki pesymista haha. Miejmy nadzieje, że obędzie się bez scen z Titanica ;) A tak na serio…sama nauczyłam się pływać jak miałam 12lat, czyli dość późno a wciąż żyję!

    1. I co u syna???? spoko koles :)

      ModernGeisha bo i w sumie 12 lat to spoko, ja nie kumam tego wyscigu szczurow, ze w wieku 5 lat musi juz ogarniac wszystko co mamusia zalozyla, ze powinno dziecko robic i łechtać jej niespełnione ambicje u nas odchaczamy co jakis czas (kilka miechow) plywanie nadal sie uczy check, jazda na rowerze check (kilka lat temu), hulajnoga etc, snowboard i robi tylko to co polubila …… ja uwazam, ze jak chce to powinno a jak nie to szukamy czegos co interesuje chyba sie nie da na sile – no chyba ze sie myle :)

      Pozdrawiam…. P.s. Młodsza modeleczka, pokaz marjanno corke Starsza co ?? cos sie opuszczasz w komunikacji

      1. Też nie rozumiem wyścigu szczurów, ale u mnie to było tak, że ja po prostu uwielbiałam wodę i sama chciałam się też nauczyć. Dlatego tak jak mówisz, trzeba zobaczyć co dzieciak lubi i nie zmuszać do zostawania Einsteinem i Lewandowskim w jednym ;) Zresztą u mnie na Tajwanie bardzo dużo ludzi nie umie pływać, a jakoś nikt nie robi sobie wywodów na ten temat ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadomienia o nowych komentarzach: