Czas na zmiany!

Córka Starsza to już całkiem duża panienka.
Coraz dobitniej manifestuje swoje zdanie i coraz głośniej wyraża niezadowolenie.
A że wzór do naśladowania ma bardzo wyrazisty, to bywa… gorąco.
– Córko Starsza, byłoby miło gdybyś zechciała uczesać tę grzywę przed wyjściem z domu. I przydałoby się przetrzeć buty szmatką… – zasugerowała uprzejmie Marjanna w trakcie przygotowań do wyjścia do szkoły.
Jako, że wcześniej kazała Córce wstać, umyć zęby i ubrać się, Córka miała już dosyć.
I wrzasnęła do matki:
– No nie! Ja mam już dosyć!!! W tym domu nie da się mieszkać!!! Ja się wyprowadzę… – tu zrobiła przerwę na nabranie powietrza – … pewnego dnia!
Jasne, pomyślała w odpowiedzi Marjanna, Syn też ciągle tak obiecuje i jakoś nigdzie jeszcze nie poszedł.
Serca te dzieci nie mają, tylko nadzieję matce robią…

A Córka Młodsza zaczęła chodzić.
Ale, jak na przykładną córeczkę tatusia przystało, poczekała aż Małżonek do domu przyjedzie.
– Córko Młodsza, tatuś jest w domu, więc możesz w końcu zacząć chodzić.
No i poszła…

photo by Marjanna B.

photo by Marjanna B.

Teraz to Marjanna ma kompletnie przejebane!


13 myśli nt. „Czas na zmiany!”

    1. Pewien kabareciarz opowiadał, że zaczął w pewnym momencie mówić do syna GOŚCIU, żeby nie zapominał, że mieszka u niego tymczasowo.

  1. Chociaż robią Ci nadzieję… Mój zapowiedział, że będzie ze mną mieszkał póki nie przejdę na emeryturę… A do emerytury mam jeszcze 39 lat…

    1. 39 lat? Ty to taka optymistka jesteś, widzę…
      Ja podejrzewam, że zanim przyjdzie czas na moją emeryturę, to wiek emerytalny przesuną w okolice setki :P

  2. Witaj Marianko :) natknęłam się wczoraj na Twojego bloga i mega się cieszę bo kiedyś jak byłyśmy na listopadówkach 2008 czytałam z zainteresowaniem a potem gdzieś mi umknęło. Powracam do śledzenia bloga :)
    A co do tematu. Niestety ale jest dużo prawdopodobieństwo że faktycznie masz przechlapane.
    Mój starszy syn – rówieśnik Twojej SC – ma ksywkę roboczą ADHD w 3D co wiele o nim świadczy, poza tym jest bardzo sprytny, wyszczekany i inteligentny, trudny typ. Młodszy syn ma obecnie trochę ponad rok. Jak byłam w ciąży to bardzo się bałam że dziecko pójdzie w ślady starszego ale była jeszcze nadzieja że może jednak nie. Przez pierwszy rok życia to było dziecko anioł – dobrze spało, dużo jadło, uśmiechało się, mało płakało, potrafiło siedzieć i sobą się zajmować godzinami, budziło zachwyt znajomych i wywoływało stwierdzenia że równowaga w przyrodzie została zachowana i coś nade mną czuwało jak po takim starszym czorcie takie cudowne młodsze dziecko mi dane zostało… Do czasu aż zaczął chodzić… On idzie przez dom jak burza – wywala wszystko z szuflad, komód, szafek, zwala książki z półek i robi to chyba dla czystej przyjemności stworzenia chaosu. Włazi na stół żeby z niego spadać, nie zdąży się uspokoić już przepycha krzesło i ściąga rzeczy z szafek kuchennych, siniaki nie nadążają mu schodzić, wygląda jak dziecko molestowane, drze się wniebogłosy jak czegoś nie dostanie, szczypie ze złości, wali mamę i brata z bani! Zaczynam rozumieć że ze starszym nie było aż tak źle. Z wielką obawą czekam na USG które mi powie kim będzie mój trzeci dzieć. Bo jeśli chłopak z temperamentem i charakterem braci to chyba oszaleję. A już wiem że nigdy nie jest tak źle żeby nie mogło być gorzej :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadomienia o nowych komentarzach: