Fakju @ UK

… czyli o co najczęściej Marjannę pytano w związku z nagłym i niespodziewanym wyjadzem ;)

Dlaczego Marjanki się przeprowadziły?
Na początek pytanie, które padało chyba najczęściej.
Marjanna nie raz i nie dwa pisała już, że odpowiedź jest prosta: BO TAK. Kaprys taki, bez głębszego uzasadnienia.
Jedyny racjonalnym powodem jest anglojęzyczne środowisko, żeby Potomstwo podciągnęło się językowo.
Bo Syn, jak to Syn, jeszcze jakoś daje radę z tą swoją dwujęzycznością.
Ale odkąd Córka Starsza poszła do polskiej szkoły – jej angielski to tragedia.
Najpierw Małżonek myślał o wysłaniu ich na jakiś letni obóz w Anglii, ale ceny były tak oszałamiające, że taniej byłoby wynająć dom na rok ;)
No i jakoś tak wyszło…
A że UK… no w Europie opcje krajów anglojęzycznych są trochę ograniczone.
Marjanna wprawdzie wolałaby Hiszpanię, ale tam – dranie jedne – nie chcą jakoś po angielsku mówić. Se jakiś hiszpański wymyślili!

Jak się Marjannie jeździ pod prąd? ;)
Zadziwiająco dobrze.
A kilometrów za kółkiem zrobiła tu sporo – będzie już ponad 1000.
Nawet nie przeszkadza, że kierownicę ma Marjanna wciąż po tej właściwej stronie ;)
Trochę tylko trzeba się bardziej wychylić przy wjeżdżaniu na wszelkie skrzyżowania.
Za to jak tylko ma przejść przez ulicę, to dalej wygląda samochodów z niewłaściwej strony…
Kiedy prowadzi – nigdy! Nawet na rondzie patrzy gdzie trzeba.
Chociaż Córka Starsza, pełna wiary w matczyne kierownicze umiejętności, pierwszego dnia pobytu na wyspie oświadczyła z przekonaniem:
– Ja nigdy, ale to przenigdy! nie wsiądę do samochodu tutaj jak mama będzie kierować!
– Ryli? – zdziwiła się Marjanna, która właśnie prowadziła samochód – przecież teraz jedziesz…
CS z przerażeniem spojrzała na Syna, później na siedzącego na fotelu pasażera Małżonka i wrzasnęła:
– O mój Boże!!! Wszyscy zginiemy!
To bardzo podbudowuje ;)

Jak Marjanna widzi brytyjskie dywany?
Na początek, ustalmy jedno.
Marjanna ma wyjątkowo europejski dom, bo dywany ma tylko na piętrze.
Z wyjątkiem łazienki, ma się rozumieć, bo tam są kafelki.
Na dole, w obu pokojach są panele, a w kuchni i łazience – kafle.
Dywany w sypialniach zupełnie nie przeszkadzają.
Te na schodach niesamowicie Marjannę wkurwiały, szczególnie podczas odkurzania.
Co się namęczyła z odkurzaczem, to jej.
Ale doceniła te obłożone schody jak Córka Młodsza zleciała z nich na sam dół któregoś wieczoru.
I poza niewielkim guzem na głowie i rozciętą wargą – nic wielkiego się nie stało.
Dywan robi świetną amortyzację.
I już więcej Marjanna nie przeklina przy sprzątaniu.
Tylko trochę sapie ;)

Co Marjannę najbardziej zaskoczyło w UK?
No więc to jest bardzo ciekawe pytanie, bo Marjanna przed przyjazdem tutaj sporo o życiu w Anglii sobie poczytała.
Wiedziała więc, że Brytyjczycy mają dziwne umiłowanie do dywanów.
I nawet w pubach podłogi są nimi wyłożone.
Nie mówiąc o domowych łazienkach czy kuchniach…
Śmieszne angielskie gniazdka Marjanna zna już z Nigerii, więc bez problemu je obsługuje śrubokrętem czy kluczem.
O tym, że w łazienkach prądu nie ma (poza światłem) i że pralka stoi w kuchni też słyszała.
Za to kompletnie nie była przygotowana na to, że… nie będzie rozumieć co się do niej mówi ;)
W okolicy, w której Marjanna mieszka mówią z takim śmieszym akcentem, że musi się bardzo intensywnie skupić w trakcie każdej rozmowy.
A i tak rozumie ledwo połowę.
Małżonek twierdzi, że gdaczą tu jak kury.
Bo i on ma problemy.
Native speaker!
To chyba o czymś świadczy ;)
Potomstwo Starsze, ma się rozumieć, też w szkole nic nie rozumie.
Syn znalazł już sobie tłumacza, kolegę z klasy, Słowaka.
I ten mu wszystko przekłada.
Z angielskiego na słowacki.
Córka Starsza stwierdziła, że problemy językowe zupełnie jej nie przeszkadzają:
– Nic się nie martw mamo… Ja i tak się świetnie w tej szkole bawię!
Przydałoby się jeszcze, żeby nauczyła się czytać ;)


40 myśli nt. „Fakju @ UK”